wyprawy na dorsze do Norwegii
 
 

Menu

 
    
 

 

 

 

Świat Belmondo

Temat: Morze Barentsa
Niedługo będe jechał do norwegi i będe łowił w morzu bartensa i nie wiem jaką kupić wędke tak do ok. 300zł.Tak żeby była dobra na łososie norweskie ważące przeciętnie koło10kg(oczywiście nie będe ich tam łowił:) i seje,dorsze inne ryby bartensa,i jakiś dobry kołowrotek taki że jak będe wyciągał rybę 10kg to będe ją ciągnoł z wielkim wysiłkiem.I co warto zabrać na taką wyprawe na ryby.
Źródło: forum.haczyk.pl/forum/viewtopic.php?t=9657



Temat: Norwegia
Witam!
Właśnie wróciliśmy z tygodniowej wyprawy z Norwegii. Byliśmy na wyspie Risvaer. Gorąco polecam każdemu! Łowiliśmy dorsze,brosmy,karmazyny,plamiaki,seje i najważniejsze,że nie były to małe okazy!!! mój przyjaciel wyciągnął 35kg halibuta. Niesamowita okolica! Na miejscu jest polskojęzyczny przewodnik wędkaski,a w zasadzie dwóch,więc nie ma problemu ze znalezieniem łowiska!!!
Pierwszy raz byłem na lofotach i zapewniam,że w przyszłym roku znów tam pojadę. Bałtyk tego nie zapewnia!
Źródło: forum.haczyk.pl/forum/viewtopic.php?t=11028


Temat: WĘDKARSTWO W NORWEGII
Witam!
Dorsze łowię już od kilku lat, lecz tylko, że tak powiem polskie . W końcu zdecydowałem się na wyprawę do norwegi :hura: , planuje wędkować w fordach i na otwartym morzu w okolicy miejscowości Bogen, pobyt mam zarezerwowany na sierpień. Interesuje mnie sprawa sprzętu i przynęt jakich się tam używa, jaki i na jakich głębokościach najlepiej szukać tych trochę większych dorszy(ok 10Kg ) o tej porze roku.
P.SDołączam mapkę norwegi z miejsce w którym znajduje się Bogenhttp://img120.images...norwegiatc9.jpg
Źródło: forum.haczyk.pl/forum/viewtopic.php?t=2484


Temat: Norwegia- sprzęt, przynęty,
Dorsze łowię już od kilku lat, lecz tylko, że tak powiem polskie . W końcu zdecydowałem się na wyprawę do norwegi , planuje wędkować w fordach i na otwartym morzu w okolicy miejscowości Bogen, pobyt mam zarezerwowany na sierpień. Interesuje mnie sprawa sprzętu i przynęt jakich się tam używa, jaki i na jakich głębokościach najlepiej szukać tych trochę większych dorszy(ok 10Kg ) o tej porze roku.

Źródło: wedkowanie.net/viewtopic.php?t=3225


Temat: wyprawa na dorsza - admirał2
Nie wiem nigdy nie bylem na dorszach na baltyku, jest jedno ale ktore mnie przeraza....1.5h na doplyw i 3min na lowienie czy 5 min na lowienie, moim zdaniem to wlasnie jest zdzierstwo...
To raczej jak rejs wycieczkowy niz wypad na dorsza.
Osobiscie nie wyobrazam sobie czegos takiego.
Polecam naprawde wyprawe do Norwegii na tydzien. Wnioskuje, ze chyba lepiej wybrac sie w kilka osob i naprawde polowic raz w roku niz wybierac sie kilka razy nad Baltyk...
Źródło: wedkowanie.net/viewtopic.php?t=6208


Temat: wyprawa na dorsza - admirał2

Nie wiem nigdy nie bylem na dorszach na baltyku, jest jedno ale ktore mnie przeraza....1.5h na doplyw i 3min na lowienie czy 5 min na lowienie, moim zdaniem to wlasnie jest zdzierstwo...
To raczej jak rejs wycieczkowy niz wypad na dorsza.
Osobiscie nie wyobrazam sobie czegos takiego.
Polecam naprawde wyprawe do Norwegii na tydzien. Wnioskuje, ze chyba lepiej wybrac sie w kilka osob i naprawde polowic raz w roku niz wybierac sie kilka razy nad Baltyk...


Dlatego polecam zrezygnować z kutrów tylko przerzucić się na motorówki Szybko dopłyniesz, szybko zmienisz miejsce Możę troche mniej komfortu ale za to można fajnie połowić
Źródło: wedkowanie.net/viewtopic.php?t=6208


Temat: WĘDKOWANIE W MORZU Z MAŁYCH ŁODZI W DARŁOWIE
kurka wodna ale sie tu ponapisywało !!!!! Właśnie wróciłem z norwegii AŚMY POŁAPALI !!!!!!!!!!!! Zimno było jak jasny Gwint ale było warto.Wprawdzie jak teraz tam jechałem nie myślałem o łowieniu i nawet nie po to tam pojechałem ale mówie wam jak zobaczyłem fiord NO TO CHYBA NAWET BOMBA ATOMOWA BY MNIE NIE ZATRZYMAŁA.Dopadłem znajomego Norwega ,dał mi łódke wędke-no i sie zaczeło - dorsz za dorszem.No dobra teraz wam powiem po co tam wogóle pojechałem ,otórz jak przeglądałem oferty biur turystycznych to oniemiałem z przerażenia jak zobaczyłem ceny i co w tej cenie mam dostać,byłem na kilku prywatnych wyprawach i znam faktyczne koszty.biura chcą ok 2000 zł i to jest praktycznie w większości tylko miejsce w domku trzeba tam jeszcze dojechać ,pojeść i popływać,Są wyjątki gdzieniegdzie wożą i dają nawet jeść ale to już jest masówka i racje głodowe ,na łódz dadzą tyle paliwa ,że po dwóch dniach trzeba dokupować ,po drugie na domek dają jedną łódz i wtedy trzeba się dzielić ,że czterech pływa w jeden dzień czterech w drugi(DO BANI) .Załatwiłem 8 terminów w atrakcyjnych miejscach,ekstra domki no i 2 łodzie na grupe 8 osób i jak policzyłem to za 1700 góra 1800 na głowe to można zrobić wypasioną wyprawe z jedzeniem do bulu promami tunelami i wogóle (czas wyprawy tydzień już tam) i właśnie w tym roku poza pływaniem na łupinach w darłowie będe chciał powozić wędkarzy po Norwegii tak aby było to dostępne dla troche mniej zasobnych portfeli.W zeszłym roku jedna wyprawa kosztowała nas 1070 zł na głowe ale to było troche biednie i nawet rejon był kiepski ,no i pora.Jakby ktoś chciał to pisać maila robexwedmor@poczta.onet.pl. Będe też wystawiał wyprawy na Allegro.Wiesiu Dębicki też mi to ogłosi w Wędkarzu Polskim .Jestem dobrej myśli ,że chętni dopiszą i wrócą zadowoleni.Do końca lutego siedze w chałupie i robie pilkery to moge się troche poudzielać na haczyku .Moj telefon jak ktoś chce to 0 505 287 927
Źródło: forum.haczyk.pl/forum/viewtopic.php?t=2085


Temat: Wędkarstwo jako sport i rekreacja.
Taaaka ryba: Halibut z dalekiej północy

http://www.gazetalubuska.pl/apps/pbc...W=185&MaxH=185 Żeby wyciągnąć takiego kolosa Artur Mazurkiewicz musiał się nieźle namęczyć (fot. archiwum rodzinne)

Karpie, szczupaki, okonie, sumy, leszcze. Takich ryb było już wiele w naszym kąciku wędkarskim. Ale takie, jak ta dzisiejsza, zdarzają się niezwykle rzadko.
Artur Mazurkiewicz ma 37 lat i jest prywatnym przedsiębiorcą. Ma dwie pasje: wędkarstwo oraz jazda na quadzie. Jego marzeniem jest wyprawa na czarne marliny.

Kiedyś łowił wyłącznie na rzekach i jeziorach. Ale w 1999 roku pierwszy raz spróbował wyprawy morskiej. Od tamtej pory zjeździł niemal wszystkie polskie miejscowości na Bałtykiem. Od trzech lat wyjeżdża raz do roku na kilka dni do Norwegii na Lofoty. Tam też złowił rybę swojego życia. Jak dodaje, na branie na skandynawskich akwenach nie trzeba długo czekać. Jest tam spora ilość ryb, więc jeśli mamy ochotę połapać mniejsze dorsze o wadze od jednego do trzech kilogramów, nie trzeba ryby specjalnie szukać.

- Połów odbywał się z małego kutra, na tak zwanego pilkera norweskiego. Branie było zupełnie niespodziewane. Najpierw przynętę chwyciła jakaś mniejsza ryba. Nie chciałem jej wyciągać z głębokości 60 metrów, dlatego zacząłem potrząsać wędką, aby "zrzucić” ją z haka. Po chwili jednak nastąpiło gwałtowne uderzenie i natychmiastowy odjazd ryby. Wyciągnęła około 150 metrów plecionki. Byłem pewny, że to większy dorsz. Nie mogłem oderwać zdobyczy od dna. Dopiero, gdy podparłem się nogą, powolutku zaczęła się poddawać - opowiada pan Artur.

Hol trwał około 25 minut. - Mogłem sobie pozwolić na siłowe holowanie, ponieważ używam plecionki o wytrzymałości 40 kilogramów, a do tego multipikator plus wędka o ciężarze wyrzutu 500 gramów - wyjaśnia nasz dzisiejszy bohater.

Jak się później okazało, tą zdobyczą okazał się halibut o wadze 42 kg. - To była największa ryba w moim życiu - dodaje.
Takie wyprawy opisuje Lubuski Serwis Turystyczny


<script type="text/javascript"> // ustaw wielkosc czcionki w artykule setArticleTextSize(); </script> <!-- USTALENIE ZMIENNYCH DLA KOMENTARZY - VARIABLES FOR ARTICLE COMMENTS --> <!-- STATLIVE - STATYSTYKI ARTYKUŁÓW --> <script type="text/javascript" src="http://statystyki.mediaregionalne.pl/stats.php?artno=34272179&category=turystyka06&site =GL&date=20100217&title=Taaaka%20ryba%3A%20Halibut %20z%20dalekiej%20p%F3%B3nocy"></script> <form id="add_comment_form" action="http://forum.gazetalubuska.pl/index.php?act=sxo_post&do=new_post" method="post"> <fieldset> <input name="category" value="TURYSTYKA06" type="hidden"> <input name="sxoid" value="34272179" type="hidden"> <input name="sxolink" value="/apps/pbcs.dll/article?AID=/20100217/TURYSTYKA06/34272179" type="hidden"> <input name="sxotitle" value="Taaaka ryba: Halibut z dalekiej północy" type="hidden"> <input value="Dodaj komentarz »" type="submit"></fieldset> </form>
Źródło: travelforum.pl/showthread.php?t=6801


Temat: Szybki wypadzik do Norwegii
Jak wiecie planowałem krótki wyjazd na Słowację,
lecz na dwa dni przed wyjazdem zmieniłem kierunek i postanowiłem
odwiedzić przyjaciela w Norwegii
Nie miałem zbyt wiele czasu tak, więc postanowiłem przejechać Szwecję, pozwiedzać południową Norwegię i wrócić przez Danię.
Wyjazd zaplanowałem na 28.08.07 zaś powrót na 03.09.07
28 wypłynąłem z Gdyni Promem Stena Line koszt ok. 450 PLN 1os. + motocykl w 2 osobowej kabinie, (podobno Balticą można przepłynąć za 300 PLN).
Nad ranem dopłynąłem do Karlskrony, pogoda słoneczna, choć nie było najcieplej…
Wybrałem trasę dość szybką przez Kristianstad-Hassleholm-Orkelljunga-Laholm-Falkenberg-Goteborg do Oslo, która przebiegała autostradami i nie była zbyt ciekawa - płasko,zimno i nudno heh, ale w Goteborgu zrobiło się już ciekawie.
Pierwsze spostrzeżenia po dopłynięciu do Skandynawii były takie, że panuje tu ogromna kultura osobista a co za tym idzie również „za kierownicą”. Faktyczna maksymalną prędkość jaką utrzymywałem to jakieś 140 km/h, szybsza zbytnio rzucała by się w oczy, a jak wiecie mandaty nie należą do najtańszych!!!
Żadna z dróg, którymi jechałem nie była płatną drogą - choć gdzieś w świecie nas cenią i nie pobierają od nas opłat, heh
Do Oslo dojechałem ok. 19 i to suchy Kusiło mnie, aby jednak pociągnąć jeszcze 400km do Haugesund docelowego miejsca mojej wyprawy! Na szczęście zrezygnowałem z tego pomysłu, co okazało się być dobrą decyzją zważywszy na fakt, iż przejechanie tego odcinka następnego dnia zajęło mi 9 godzin.
W Oslo przenocowałem w Hostelu Anker koszt w czteroosobowym pokoju to jakieś 100 PLN a ku zdziwieniu niezłe warunki, także serdecznie polecam!
Rano szybko się zebrałem, a kiedy spojrzałem przez okno zaskoczyła mnie piękna pogoda, bezchmurne niebo, cudownie! - biorąc pod uwagę perspektywę przejechania 400 km odcinka drogą E 134 z Oslo(Dramenn) do Haugesund, trudną drogą z górskimi winklami.
I ruszyłem pokonałem pierwsze tunele wydrążone w skale, lecz coś mnie tknęło i postanowiłem pod jednym z nich zrobić fotkę( choć nie było tam zbyt bezpiecznie), po zejściu z moto,( zauroczony krajobrazami) zapominam schować podnóżka! Ba! Nie miła niespodzianka zastała mnie, gdy moje moto zgasło bez powrotnie
Ale lipa i co teraz? Pchałem prawie pół tony, próbując odpalić go na pych i to chyba pięć razy, cóż bez skutecznie. Po nie udanej gimnastyce, po której lało się ze mnie ze jak z cebra postanowiłem wyjść z tunelu i przejść ok. 1km w jedną stronę w na maksa nie przyjemnych warunkach, aby wezwać pomoc drogową. Po sholowaniu i dwóch próbach naładowania akumulatora okazało się jednak, że nie pozostaje mi nic innego, tylko wymiana na nowy!
Na szczęście osoby z Vikinga byli na tyle pomocni, że obdzwonili wszystkie możliwe miejsca w Drammen i znaleźli pasujący akumulator. Koszt holowania 500 PLN, koszt akumulatora 400 PLN, Tak więc kierując się doświadczeniem i przygodami innych, proponuje zawsze sprawdzić akumulator przed wyjazdem
Najważniejsze, że o 14 byłem już gotowy ponownie do wyruszenia najpiękniejszą drogą, jaką w życiu jechałem E-134, biegnącą w połowie pod górę, trasą winklowo-widokową w ogromnym zróżnicowaniu terenu, tunele o długości sięgającej 10 km, wydrążone skały, góry, fiordy, jeziora, wodospady. Trudno mi opisać piękno Norwegii - zrobiłem trochę zdjęć, ale to i tak nie odzwierciedli mojego przeżycia...
Pierwszą myślą jaka przyszła mi wspinając się w góry to, że jestem w jakiejś baśni, heh.
W połowie drogi byłem chyba na wysokości ok .3000 m n.p.m.
Obok drogi leżał śnieg, a jakby tego było mało, musiałem uważać na owce, które wybiegały w kierunku drogi.
Jadąc do punktu, który sobie obrałem, podziwiałem tamtejsze chaty, których dachy porastały trawy, komponując się idealnie z surowym,dzikim krajobrazem
W niektórych momentach, mej podróży, temperatura nie przekraczała 5-6 stopni ale i tak warto trochę wymarznąć by zaznać takich wrażeń
Ok 23 byłem już na miejscu i wraz z przyjacielem do którego jechałem rozpracowywaliśmy zasłużoną, polską wodę ognistą!!!
Kolejny dzień przyniósł równie piękną pogodę, więc korzystając z jej dobrodziejstw postanowiliśmy wspólnie udać się piękną, fiordowo-górską drogą do miejscowości Sauda.
Ta piękna winklowo-widokowa trasa o bardzo trudnym stopniu, miejscami ze spadkami do 14% była tego warta . Następnego dnia postanowiliśmy udać się z Marcinem na wcześniej już zachwalane połowy rybek i przeżyłem kolejne zaskoczenie
Kilka chwil wystarczyło, aby wyciągnąć z fiordu makrele, wargacze, rdzawce czy belony. Przez chwilę poczułem się jak nad polskim jeziorem, z którego czasami, przy dobrej passie wyciąga się mnóstwo ryb, z ta małą różnicą, że to są tylko płotki:-D
Koledzy, rezydujący w Norwegii doszli do takiej wprawy, że wyciągają z pomostu dorsze, węgorze itp.
Niestety miałem zbyt mało czasu, aby zwiedzić Bergen i wiele innych pięknych miejsc,
lecz możliwość poznania przepięknej unikatowej fauny i flory, mentalności norweskiej i bez stresowego życia zrekompensowała mi ten niedosyt.
Wieczorem o 20 wypłynąłem promem Fjord Line z Haugesund do Hanstholm w Dani, koszt ok. 150 PLN cena tak niska z powodu braku miejsc w kajutach, przez co zostałem zmuszony do pogodzenia się z 14 godzinnym rejsem na siedząco!
Ale szybko sobie wytłumaczyłem, że jak wypije parę głębszych to przeżyję
Na promie trochę się pokręciłem poszedłem do sklepu bezcłowego i poznałem rodaków wracających z kontraktu do Szczecina.
Jeden z nich, Marcin też jeździ na 2oo i wiedząc, że jeszcze kawał drogi przede mną by dojechać do domu, zaproponował mi bym przenocował wyjętej przez nich kabinie, w której było jedno wolne łóżko! Niesamowite było to dla mnie zbawienie a mówią, że na obczyźnie nic dobrego nie może Cię spotkać ze strony rodaków kolejny mit, który przy tej okazji, chciałbym obalić!!!
O 10 rano przybyłem do portu w Danii, skąd wypoczęty ruszyłem do 3miasta, ok. 2 w nocy byłem już na miejscu&
Wyjazd ten, może nie był zbyt długi, ktoś stwierdzi, że nie zbyt obfity, lecz dla mnie ta wyprawa miała nieco inny charakter. Był to swego rodzaju sprawdzian, zmierzenie się z własnymi słabościami, sprawdzenie swej zaradności.
Tę ekspedycję traktuję jako preludium do przyszło rocznej wyprawy na Nordcapp, do której już dziś serdecznie wszystkich zapraszam!!!


Poniżej kilka fotek sory za datę

FOTKI
Źródło: moto3miasto.pl/viewtopic.php?t=2271




 

 


 

 
Copyright 2003. Świat Belmondo